Jak umawiałam się z Anią na sesję nie wierzyłam gdy mówiła, że będę miała problem z dogonieniem Krzysia - na miejscu okazało się, że miała rację - nie znam żywszego dziecka, Krzyś 'pobił' nawet moją siostrzenicę :)
Do Ani, Roberta i Krzysia pojechałam 3 stycznia, była piękna pogoda więc zdecydowaliśmy, że popełnię kilka portretów na dworze. Efekt poniżej ....




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz